Często mam tak, że czegoś naprawdę mocno chcę, pragnę tego - jakieś marzenie do spełnienia. Nie ważne małe, czy duze - dla mnie ma ogromne znaczenie. Proszę, błagam w przeróżny sposób Pana Boga o spełnienie tej prośby. Ale czasem z drugiej strony jest tylko głucha cisza...
Ale czy na pewno?
Ale czy na pewno?
Czy Bóg jest tak zajęty innymi sprawami, że nas nie słyszy?
Czy może słyszy, ale mówi sobie radź sobie sam?
A może zwyczajnie robi nam na złość?
